Pol-slov.eu

Rzeczpospolita Polska - Republika Słowacka 2007-2013.
 

Wycieczka Transgraniczna
sprawozdanie galeria powrót


Odnajdujemy wymiary wspólnego sąsiedztwa - budujemy wspólnotę sąsiadujących społeczności



   Bardzo atrakcyjny program miała wspólna transgraniczna wycieczka na pograniczu polsko-słowackim "Poznaj kraj sąsiada", która odbyła się w połowie września 20010 r.. Wzięło w niej udział ponad 40 osób i odbywała się po obu stronach Tatr we wrześniu 2020 roku. Ze strony polskiej opiekunami byli p. Marek Andruch i p. Bartłomiej Socha, natomiast ze strony słowackiej p. Ingrid Mescanova i p. Robert Michalenko. Wycieczka zgodnie z założeniami projektu miała mieć charalter turystyczno - krajoznawczo- rekreacyjny po terenie kwalifikowanym w Słowacji i Polsce. Służyć miała poznaniu przez uczestników projektu kraju i kultury swojego sąsiada. Młodzież miała również czas na wzajemne lepsze poznanie, nawiązywanie kontaktów interpersonalnych, zawieranie znajomości.

   Program wycieczki był bardzo bogaty i równocześnie napięty. W pierwszym dniu zaplanowane było zwiedzanie Spiskiego Hradu, później krótki pobyt w Lewoczy, a wieczorem w kompleksie w Aquparku "Tatralandia" w Liptowskim Mikulaszu.już w Żnińskim kraju. Program udało się nam zrealizować w całości i dostarczył on bardzo dużo atrakcji.

   Przed południem przy pięknej pogodzi dotarliśmy na Spiski Hard. Potężne ruiny zamczyska robią wielkie wrażenie. Zwiedzanie z przewodnikiem trwało prawie dwie godziny. Niestety nie wszędzie udało nam się dojść na szczyt wieży zamkowej, z której rozciągał się widok na Spisz. Miliony malutkich muszek skutecznie zniechęcały do prób dotarcia na wieżę, a ci co się odważyli po chwili wracali niczego nie zobaczywszy, ale za to oblepieni tysiącami muszek. Jak nam potem tłumaczono dawniej te owady były po prostu spryskiwane środkami chemicznymi, ale okazało się, ż są to jakieś muchy chronione i nie wolno ich likwidować. Wobec powyższego wieża jest nie do oglądania, bo okupują ją owady.

   Niezależnie od tego pobyt w Spiskim Hradzie wszyscy uznali za udany. Następnym celem była Lewocza, gdzie po krótkim spacerze i odpoczynku w parku przy pomniku twórcy zasad narodowego języka Słowaków - Ludovita Stura udaliśmy się na znakomity obiad w jednej z miejscowych resauracji.

   Niestety po obiedzie złapała nas straszna ulewa, która towarzyszyć nam będzie niemal do samego Liptowskiego Mikulasza. Pobyt w Tatralandii był miłym i ptzryjemnym zakończeniem dnia, dostarczył wielu przyjemnościści i wrażeń, zwłaszcza tym, któ(R)zy zdecydowali się skorzystać z karkołomnych zjeżdżalni.

   Na zakończenie dnia o godzinie 23 dotarlismy do Zakopanego, gdzie mieliśmy zamówione noclegi.

   Następny dzień 15 września powitał nas deszczem, dlatego mieliśmy duże wątpliwości co począć, gdyż w planach mieliśmy spływ Dunajcem. Nasi Słowaccy koledzy zostali specjalnie uczuleni przez dyrektora, aby z tym spływem szczególnie uważać. Postanowilismy jednak najpierw pójść do Zakopanego, zwiedzić miasto i ewntualnie czekać na rozwój sytuacji pogodowej. To rozwiązanie okazało się szczęśliwe, bowiem pogoda poprawiła się na tyle, że mogliśmy udać się do Sromowiec Niżnych i wykupić bilety wstępu do Parku narodowego i ma Spływ, który trwał ponad dwie godziny. Zapakowani na cztery tratwy podziwialiśmy piękno mijanych gór, poznawaliśmy historię okolic, a także dowcipne historyjki opowiadane przez flisaków.

   Po powrocie do Zakopanego i obiedzie większość uczestników wycieczki udała się na zwiedzanie miasta, natomiast mniejsza grupka na baseny termalne do Bukowiny Tatrzańskiej.

   Ostatni dzień wycieczki , to pobyt na Słowacji. Był z tym niemały problem, gdyż akurat w tym dniu Słowacy obchodzili święto i załatwienie jakiejkolwiek faktury graniczyło z cudem.

   Szczęśliwie jednak dzięki uporczywym negocjacjom i szczęściu te przeszkody udało się przeskoczyć. Najpierw więc zwiedziliśmy Demianowską Jaskinię Lodową, a następnie udaliśmy się w Wysokie Tatry do Tatrzańskiej Łomnicy z zamiarem wjechania kolejką na Łomnicki Szczyt na wysokość ponad 2600 m n.p.m. Ni udało się niestety wszystko, ale to co się udało było lepsze od planów. Co prawda nie dotarliśmy na szczyt, bo wszystkie bilety były już wykupione, ale za to po przesiadce w Skalnym Pleso na wysokości 1751 m n.p.m w dalszą drogę na Łomnicką Przełęcz ( 2189 m n.p.m ) udaliśmy się kolejką krzesełkową, co stanowiło dodatkową frajdę, a dla niektórych spore przeżycie. Po podróży w chmurach dotarliśmy do celu, gdzie na chwilę jakby dla nas chmury rozpostarły się i mogliśmy podziwiać piękno karpackich gór, a także zrobić piękne zdjęcia na pamiątkę. W górze majaczył nieosiągalny dla nas Łomnicki Szczyt.

   To był ostatni akord wycieczki. Po krótkim pobycie w Lewoczy, w znanej nam restauracji późną nocą dotarliśmy do naszych domów.

 
 
"Projekt współfinansowany przez Unię Europejsk+/- z Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego oraz budżet państwa za poPrednictwem Euroregionu Karpackiego w ramach Programu Współpracy Transgranicznej Rzeczpospolita Polska- Republika Słowacka 2007-2013 "